PZK
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31
facebook google+ KONTAKT SZUKAJ
SP7PKI

FORUM KRÓTKOFALARSKIE SP7PKI
NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE
PZK RadioReaktywacja SP9JPA Emisje Cyfrowe

Zachęcamy wszystkich do współtworzenia portalu. Wszelkie informacje, wydarzenia, nowinki techniczne przesyłajcie drogą mail-ową info@pzk.info.pl lub umieszczajcie w formie news-a.

Nawigacja

Odc. 17. Ten badziewny ukaef

Mój stary od zawsze lekceważył miłośników łączności na ultrakrótkich. Gdy ja zaraz po uzyskaniu licencji łaziłem z ręcznym urządzeniem, nadawałem z różnych gór (wtedy jeszcze stacje fauna flora nie były tak popularne, z kumplami wyprzedzaliśmy epokę!), rozwieszałem wieloelementowe anteny i czekałem na propagację, stary żuł szmatę na osiemdziesiątce albo tłukł telegrafią na dwudziestce w poszukiwaniu kolejnego kraju. Jeździłem rowerem, gadając wesoło z kolegami, korzystałem z przemienników, lejąc z bekaczy i takich tam. Stary twierdził, że to namiastka CB radia i go to zupełnie nie interesuje, bo on jest z tej wyższej kasty, która siedzi tylko na krótkich. Na osiemdziesiątce pracowicie łowił kolejne kwadraty lokatora i tym podobne. Gdy z dziewczyną pojechaliśmy w góry, on szykował się do czeskich zawodów i zacierał łapki, bo na krótkich wszystko będzie słychać. Ja w góry wziąłem ze sobą ręczne urządzenie, składaną antenę, ale nie zamierzałem się napinać. Myślałem o tym, by pogadać z kumplami, o zawodach zupełnie zapomniałem. Gdy w schronisku się rozpakowaliśmy, rozłożyłem antenę i wywołałem kumpla, który poszedł w drugą stronę i był w innym schronisku. Powiedział mi, że są czeskie zawody i świetnie słychać. Natychmiast zacząłem słuchać i wołać. Po kilku godzinach natrzaskałem tych łączności sporo i w ogóle fajnie było, bo pół schroniska przyszło zobaczyć, co ja robię, ktoś przyniósł mapę i pokazywał nam miasta, liczył odległość itp. Fajna atmosfera była. W końcu skończyłem, poszliśmy spać. Następnego dnia wleźliśmy na szczyt, stamtąd też się odezwałem i ku mojemu zdziwieniu usłyszeli mnie. Zrobiłem sporo łączności, zanim wymarznięta bateria nie zdechła, a ja całkiem nie zmarzłem. Zeszliśmy na dół. Gdy cztery dni później wróciliśmy do domu, spisałem wszystko do dziennika i podliczyłem punkty. Stary z dumą się pysznił osiągnięciami, a ja na luzie, bo traktuję to z pewnym dystansem. Szlag go trafił, gdy ogłoszono wyniki zawodów – otóż łączności na ultrakrótkich dawały niezły przelicznik. A powiatu kłodzkiego stary nie ma potwierdzonego do dziś. Trzeba było na dwóch metrach spróbować...

Marcin Marciniak SP5XMI

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.