PZK
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31
facebook google+ KONTAKT SZUKAJ
SP7PKI

FORUM KRÓTKOFALARSKIE SP7PKI
NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE
PZK RadioReaktywacja SP9JPA Emisje Cyfrowe

Zachęcamy wszystkich do współtworzenia portalu. Wszelkie informacje, wydarzenia, nowinki techniczne przesyłajcie drogą mail-ową info@pzk.info.pl lub umieszczajcie w formie news-a.

Nawigacja

odc. 61. Średnie fale dla krótkofalowca

Ojciec coraz bardziej zaczął się interesować najniższymi pasmami dostępnymi dla radioamatorów-krótkofalowców. Oczywiście nadal regularnie czesze 21, 24 i 28 MHz w poszukiwaniu ciekawych łączności, ale postanowił też potestować topband. Powiedział, że tak sobie spróbuje, ale mój nos mi coś podpowiada, że to nie będą zwykłe próby.
Gdy stawiał stację marzeń, jeden z masztów mógł posłużyć jako wertikal na 160m, antena Yagi na górze robiłaby za kondensator, który poprawia dopasowanie. Niestety po burzy szlag trafił izolatory i pomysł użycia tego masztu spełzł na niczym. Został mu tylko longwire. Tylko jak go powiesić w tej pajęczynie drutów, fiderów i anten?
Zaczęło się ciekawie, bo ojciec wykonał skrzynkę antenową i reflektometr do użycia na topbandzie, 500kHz i długich. Następnego dnia spotkałem go w sadzie sąsiada z końca wsi, gdzie próbował użyć drutu podtrzymującego drzewka jako anteny longwire. Zaiste długi jest ten drut, ma ponad pół kilometra, ale do anteny nadawczej się nie nadaje, bo wisi za nisko.
Ojciec prawie dostałby łomot od sąsiada, który podejrzewał, że mu ktoś jabłka podbiera z sadu. Sąsiad ten przyjechał z kilkoma włościanami uzbrojonymi w grube pały. Gdy okazało się, że on jedynie do drutu podłącza jakieś kable, sadownik się zajeżył okropnie i powiedział, że mu od tego jabłka będą gnić i w ogóle to on do sądu go pozwie za niszczenie drzew w sadzie. Z kolei pozostali krzyczeli, że to przez te druty i te panie anteny przestały się kury nieść i zdechły, ostatnia krowa straciła mleko, a jego małżonce jakiś wrzód się pojawił. Ojciec odpowiedział, że kury to zagryzł pewnie pies Kazika, o krowy należy dbać, a żona zawsze tak wyglądała, że psy wyły na jej widok i ten wrzód niewiele zmienia. A drut to antena i sadownik powinien się cieszyć, bo jak będzie z tej anteny nadawane, to złodziej jabłek poparzy se łapy po dotknięciu drutu.
Włościanie odkrzyczeli, że od tego to pewnie jeszcze pokrzywy rosną i dlatego to parzy. A to nie prąd, bo prąd kopie. To jakaś nieczysta siła tego „krótkofalarza” napędza. Już miało dochodzić do rękoczynów, ojciec się wycofał na z góry upatrzone pozycje.

Nie zamierzał jednak rezygnować z łączności. Naradził się z kolegami na osiemdziesiątce, wzięliśmy kilka starych butelek, odciąłem każdej flaszce dno i użyłem jako izolatorów, powiesiliśmy deltę. SWR w malinach, pasmo zaszumione jak diabli, prawie nic nie było słychać, ale w końcu którymś z nadzwyczajnych zmysłów ojciec wyłapał resztki sygnału CW jakiegoś Rosjanina. Za piątym razem Rosjanin usłyszał, że SP CI, a potem odebrał już poprawnie SP0OJCIEC. Raporty słabiutkie, ale łączność została nawiązana i właśnie o to chodziło. Tymczasem na drewniany słup, na którym wisi delta, zaczął się wspinać jeden z kotów mamy. Niestety próba nie była udana, bo kot spadł – grawitacja przeważyła. Nic dziwnego, idzie zima, futrzak zgrubł był strasznie. Ojciec się ucieszył – zimą na topbandzie lepiej nosi. Może uda się QSO za pierwszym razem?

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.